Teksty piosenek
Tomasz Biernacki - MIraże
Teksty piosenek
Zazdrość
1.
Gdziekolwiek jesteś tej nocy z innym dzieląc czas
Zachowam zimną, kamienną twarz
To lód, nie krew w mych żyłach płynie
A Ty i on chwytajcie życie
Nie będę czuć nic
REFREN
Chcesz to napisz, jak się bawisz
Jak ci dobrze tam z nim
Przecież nic już nie naprawisz
Bo nie cofnie się dni
Moje myśli będą jasne
Gdy zapomnę, że nie ma Cię tu
Lecz omamy w mojej głowie
Lepią się niczym miód
2.
Nieznośnie długo każda sekunda teraz trwa
Gdy wiem, że z nim jesteś – wręcz widzę was
Wasz śmiech, wasz flirt, wasz zachwyt sobą
I kra z mych żył tnie mnie pod skronią
A nie chcę czuć nic
REF
Chcesz to napisz, jak się bawisz
Jak ci dobrze tam z nim
Przecież nic już nie naprawisz
Bo nie cofnie się dni
Moje myśli będą jasne
Gdy zapomnę, że nie ma Cię tu
Lecz omamy w mojej głowie
Lepią się niczym miód
To mój oddech wionie chłodem
Moje oczy ścięte mrozem
Nieobecnym wzrokiem wodzę
Tylko słone płatki śniegu
Do ust płyną, nie wiem czemu
W płucach ciężkich braknie tlenu
Gdy natrętna myśl przychodzi
Już tortura w niej się mości
Smak przewlekłej bezsenności
I nie mogę zamknąć powiek
Bo wnet w każdym twoim słowie
przypomnianym – Sensy łowię
To być miała tylko przyjaźń
Tak mówiłem, zapewniałem
Wszystko kłamstwem i banałem
Ahi, tu piangi,
tu piangi mia vita e piang’anch’io
e per chi fai tal pianto ne ride
Kamień
1.
Mówisz, że życie jest jedno
Że brać trzeba zeń co się da
Łapać w pośpiechu spraw sedno
I dalej przed siebie wprost gnać
Biec po horyzont i dalej
Oddychać głęboko pod wiatr
Cieszyć się życia wirażem
Gotowym na nowy start
REF
A ja wciąż smutnie zamyślam się,
Patrzę za siebie, ponad swój cień
Przystaję, kiedy zapachnie kwiat
Zapomnę drogi, zapomnę dat
Lecz zapamiętam najmniejszą rzecz
Jakieś spojrzenie, czy czuły gest
Coś co przeminie, a we mnie trwa
Jak stary spektakl, co sam się gra…
2.
Mówisz, że życie jest jedno
Że trzeba się spieszyć by być
Nim w oczach barwy wybledną
I przyjdzie w starości nam tkwić
Garści Twe pełne są szczęścia
W oczach masz pewność i blask
Nie przypominasz kamienia,
Co leży w miejscu od lat
REF
A ja wciąż smutnie zamyślam się,
Patrzę za siebie, ponad swój cień
Przystaję, kiedy zapachnie kwiat
Zapomnę drogi, zapomnę dat
Lecz zapamiętam najmniejszą rzecz
Jakieś spojrzenie czy czuły gest
Coś co przeminie, a we mnie trwa
Jak stary spektakl, co wciąż się gra
Nie patrzę w przyszłość, nie patrzę w dal
Patrzę na wydmy, na grzywy fal
Choć wiecznie w ruchu, niezmienne wszak
Przychodzą znikąd, celu im brak
Ja też tu znikąd, rzucony w świat
Jestem jak w piasku na wietrze ślad
Gdy się pospieszysz zobaczysz mnie
Obok kamienia, co ani drgnie
3.
Mówisz, że życie jest jedno
Że brać trzeba zeń co się da
Powtarzasz: „żyć trzeba prędko”
A ja patrzę w kamień, co wciąż trwa
Kołowrotek
1.
Każdy Twój przewidzę krok
Ty mój śledzisz każdy ruch
Czego chcesz ode mnie wiem
I bez żadnych zbędnych słów
Kiedy wybrzmią już je znam
Bo to kwestie z naszych ról
W kołowrocie przewidywań
Można zgubić się od pytań
Co jest Tobą, a co mną
2.
Ja wiem dobrze czego chcesz
Ty wiesz czego pragnę ja
Czasem jednak zdaje się
W jakąś grę zaczynasz grać
Poukrywasz sensy zdań
I zostawiasz sam na sam
Z tym pytaniem, co jest prawdą
Co pozorem, co zabawą
Gdzie się kończę ja, gdzie Ty
A kiedy z Twoich ust padają słowa bezwzględne, we mnie czyniąc zamęt
Wtedy niepokój budzisz, a wiem, jak to świadome i że to za karę
Ziemia mi spod nóg wyślizguje się
Z obu stron oglądam ostatni dzień
Spytałbym Cię po prostu jaki masz w tym cel
Lecz Ty mi odpowiesz, że za dużo myślę
Odwracasz sensy, jak w negatywie biel
Czarnym się zdaję, tym co Ci psuje krew
Łatwa ta moja wina, bo gdy Cię pytać chcę
Mówisz: „sztuczny dramat”, w ogień dorzucam drew
Pożar wzniecam
3.
Tak przetrzymać umiesz mnie
W niepewności całe dnie
Wkładasz maskę chociaż wiesz
Że i tak ja widzę Cię
Zawsze wiem co czujesz Ty
A Ty wiesz, co czuję ja
I Cię bawi taka gra
Gdy mi każesz w lęku trwać
Z tym pytaniem – co jest prawdą
Co pozorem, co zabawą
Gdzie się kończę JA
Czarny ptak
1.
Co ranek razi światło dnia
Oczy zamknięte jak ciasno się da
By nie przepuścić ziarenka tam
Co pod powieką sieje brzask
Zdrętwiała w znieczuleniu twarz
Zobojętniała na prawdę i fałsz
Czemu oplata znużenia stan
co lgnie jak bluszcz do zimnych skał?
Powiem ci
Jeśli mi obiecasz,
Że nie odwrócisz się
Nie zdradzisz mnie nikomu
REF
Bo we mnie mieszka
Czarny ptak w ukryciu
Karmiąc go sobą
Utrzymuję przy życiu
On nigdy nie śpi
Zawsze we mnie czuwa
Sam nie odfrunie
I mnie broni fruwać
2.
Czas cały w strachu żyję z nim
W obawach i przeczuciach złych
I bardziej zawsze chronię go
Niż siebie teraz chronił bym
Dlatego chowam się, gdzie mrok
Gdzie mnie nie spotka ludzki wzrok
Bo tylko tak może przeżyć on
Co mi osądza każdy krok
Słowo Twe
On mi przetłumaczy,
Że pogardę ślesz,
Że w oczach Twych nie znaczę nic
REF
Bo we mnie mieszka
Czarny ptak w ukryciu
Karmiąc go sobą
Utrzymuję przy życiu
On nigdy nie śpi
Zawsze we mnie czuwa
Sam nie odfrunie
I mnie broni fruwać
Szpony wczepione
W serca dwie zastawki
Wykracze przyszłość
Zliczy mi porażki
Wydziobie pustkę
Tam, gdzie pełnię widzę
Wydrapie winę,
Gdzie sam niosę krzywdę
3.
Z zaczarowaniem swym chowam się
W najgłębszym kącie na szafy mej dnie
A mój towarzysz, co durzy mnie tam
Zmysłami ciągle gra
Nie chce pozwolić, by
Czar prysł
Porwanie
1.
W każdej mojej myśli
W każdym zapomnieniu
Ty się chowasz cicho gdzieś
Bo ukradłem Ciebie
Nowo wymyśliłem
Żyjesz teraz w moim śnie
Czy nikt nie spostrzeże,
Że uprowadziłem
Kogoś, kto wiódł spokojny byt?
A w moim śnie
jesteś tym czego pragnę
Tam widzę co czujesz
i każdą myśl zgadnę
Nie muszę lękać się,
że nie zrozumiesz mnie
Tam jesteś zawsze tym, czym chcę
2.
W każdej mej pomyłce
I w przejęzyczeniu
Ty dyskretnie chowasz się
Twoje oczy patrzą
Przez moje źrenice
W uszach słyszę szepty Twe
Wszystko to czym jesteś
Dawno już ukryłem
W dniu i w nocy, gdy Cię śnię
A w moim śnie
jesteś tym czego pragnę
Tam widzę co czujesz
i każdą myśl zgadnę
Nie muszę lękać się,
że nie zrozumiesz mnie
Tam jesteś zawsze tym, kim chcę
Jeśli uciekniesz z mego snu
Na powrót ciałem staniesz przy mnie tu
Znów zabraknie słów mi w ustach
Myśl ma będzie pusta
A Ty w zdziwieniu wzniesiesz brew
3.
Trzymam Cię więc tutaj
Gdzieś w skrytości ducha
I nie mówię o tym nic
Nigdy się nie zdradzę
I nic nie poradzę
Że jedyny ze mnie widz
Patrzy on na Ciebie
Z zazdrosnym olśnieniem
I Cię chowa w sobie gdzieś
Bo w moim śnie
jesteś tym czego pragnę
Tam widzę co czujesz
i każdą myśl zgadnę
Nie muszę lękać się,
że nie zrozumiesz mnie
Tam jesteś zawsze tym, kim chcę
Lawina
1.
Na stokach gór, gdzie w historiach zim
ślad każdego roku w odrętwieniu śpi,
wśród stromych skał warstwy przeszłych dni
piętrzą się zmrożone, razi bieli blichtr
Ale tam, w głębi nich
brudny piach i ostry żwir mieszka
REF
każdy więc krok
przemieniam w lot,
ostrożnie muszę stąpać,
wyczulić wzrok,
wstrzymywać gniew,
poskąpić słów,
nim wzniesie się lawina
i zmiecie jak puch.
Tylko się nie potknąć,
nie stracić kontroli
aby nie obudzić
tej destruktywnej mocy,
siły co tknie
zbity na dnie
zmrożony, twardy ciężar,
gotów by zgnieść
Jeden okruch łańcuch zdarzeń pchnie
jedno słowo przetnie blizny dwie
gdy nieufny głos naruszy wątły pakt,
gdy oziębły ton
rozbije spokój w mak
lawin tych nie chcę wabić dziś
śniegów, co niosą z sobą żalów ciemny pył
2.
W umysłach dwóch
pamięć czyni tłok
niewypowiedzianych
myśli wzrasta splot
pochopny czyn,
zaniechany plan,
niepotrzebne słowo
lekko słane w świat
I choć śnieg wszystko skrył,
to brudny piach i ostry żwir w
nim mieszka
REF
…gotów by spaść
bo kiedy się zerwie ten pęd
pochłonie nas!
Wrzesień
Gdy dotrę tam, gdzie wrzesień złotem lśni
Przystanąć chcę, nie trzeba więcej mi.
Nie chcę oglądać w ogrodzie śpiących róż
I jak letnie słońce szarości skryje kurz.
Wody zmarszczonej sztormami nie chcę znać,
Ani bezwładu tych chwil co nie chcą trwać.
Nim przyjdzie czas, gdy spadnie pierwszy śnieg
Powstrzymam krok, nie będę dalej szedł
Stanę nad brzegiem, tam wartki czasu nurt
Płynie ku morzom, gdzie nie ma roku pór.
I tamten wieczór wrześniowy będzie trwał
Lub się powtarzał, lecz zawsze pierwszy raz.
Bez końca
Gdy dotrę tam, gdzie wrzesień złotem lśni
Zostanę już, nie trzeba więcej mi
Nie będę widzieć, jak mrok ogarnia nas
I na przekór wszystkim zatrzymam tamten czas!
Miraże
Widzę, jak stoisz gdzieś w oddali
w pustym parku spowitym szalem mgieł,
gdzie ptak się swoim śpiewem żali,
tam, gdzie motyl żegna się ze swoim dniem.
lecz to nie jesteś Ty,
lecz to nie jesteś Ty
to sploty koron suchych drzew
czy one tęsknią do moich palców,
które z czułością rozczeszą je?
do moich słów nieśmiało szeptanych?
i czy ta gałąź to ku mnie się gnie?
Widzę, jak stoisz tam samotnie,
w wątłej poświacie niemych gwiazd
księżyca łuna wnet Cię dotknie,
by oświetlić dla mnie linię Twoich warg.
lecz to nie jesteś Ty,
lecz to nie jesteś Ty,
to tylko muru zimny kształt
czy on spragniony jest moich ramion,
które doń przylgną, by ogrzać go?
czy mogę zostać z nim tu do rana
w tęsknym uścisku moich rąk?
Widzę więc Ciebie w każdym cieniu
i w każdej kształtów złudnej grze.
jesteś w mym głodzie i w pragnieniu
ale nigdy, ale nigdy obok mnie.
trafiam więc na rozstaje dróg,
z każdym dniem wkraczam w inny próg
i wciąż szukam Cię…
i wciąż szukam Cię…
tam, gdzie wschodzi świt,
gdzie zapada zmrok,
gdzie nie zajdzie nikt,
gdzie nie sięga wzrok,
skąd powrotu brak
Widzę Cię w chłodnym ranku wiosny,
kiedy śpieszysz się do swoich pilnych spraw
w mieście, gdzie każdy sobie obcy
i gdzie nie ma ani smaków, ani barw.
lecz to nie jesteś Ty,
lecz to nie jesteś Ty
to tylko oczy moje szklą.
ale ja wiem, że spotkam Ciebie
choćby na chwilę w jasny czas,
że znów zobaczę Cię,
że znów zobaczę Cię,
że znowu ujrzę Twoją twarz.
Planeta
1.
Tam, pośród gwiazd inny glob, z innym słońcem,
bliźniaczy ląd, w którym wszystko podobne
i niebo tam lazurowe jak nasze
i wody szmer nie brzmi wcale inaczej
A stamtąd, gdy spojrzysz przez teleskop
zobaczysz hen, kropkę tę niebieską
REF
Skąd gdybym mógł ruszyć prędzej niż światło,
w splątane uwikłać się pary kwantów,
przekroczyć dziur czarnych horyzont zdarzeń,
zobaczyłbym przeszłość, co ma się zdarzyć,
znowu chwilą świeżą stać
2.
Przypłynę tam jakimś ciepłym wieczorem,
rozejrzę się, wstanę plecak zabiorę
i wszystko czuć będę jakoś inaczej,
tak wody łyk jak i smak upojnych marzeń.
Rozchwiany krok w innej grawitacji…
w płucach inny mieć tlen, deszczem być pijanym
REF
Tam, gdybym mógł ruszyć prędzej niż światło,
w splątane uwikłać się pary kwantów,
przekroczyć dziur czarnych horyzont zdarzeń,
zobaczyłbym przeszłość, co ma się zdarzyć,
znowu chwilą świeżą stać
3.
Stamtąd widzieć jeszcze raz,
to jak gra nadzieja w nas,
jak nie istniał żaden kres,
tylko niezmienny nieba fresk.
Znów usłyszeć tamten śmiech,
choćby minął po nim wiek
i przez okno patrzeć w dal,
tę co wciąż kryje milion szans
Wszystkie widzę z tamtej planety
nie znając końca dnia
w oczekiwaniu na happy endy
w równoległych snach.
Spojrzenie
1.
nie skryję się
przed twoim wzrokiem
w żadną z masek czy ról
gdybym włożył i zbroję
to swoich myśli nie schronię
jasnym się zda
każdy niepokój
smutek rąk, troska ust
nieobecny błysk w oku
dostrzeżesz to nawet w mroku
REF
bo mnie wciąż przenika twoje spojrzenie
wciąż podgląda myśli niepostrzeżenie
skóra bez filtra chłonie te dwa
z oczu promienie
a gdy niepewności chwili doświadczę
gdy mi mały smutek umysł zawłaszczy
nawet z daleka poczuję jak
ty mnie spojrzeniem głaszczesz
2.
nie skryję się,
gdy na mnie patrzysz
każde z kłamstw traci sens
nic nie musze tłumaczyć
bo słowo niewiele znaczy
czytasz mnie jak
otwartą księgę
każdy przypis i wers
po najmniejszą literkę
i zliczasz strony zagięte
REF
choć tyle zgiełku wokół
ty nie odwracasz wzroku
otaczasz mnie spokojem źrenic dwóch
gdzie ukryć się nie boję
w nich śpię
Zostań!
1.
ile jest wart największy nawet skarb
jeśli w pustkowiu stoisz całkiem sam?
srebro i złoto nie znaczą przecież nic
jeśli bez wody trzeba zacząć żyć
jak spisać wiersz, gdy pusty w piórze wkład?
szachy bez wież, bez królów talia kart
… wszystko niepełne teraz tak
oddychać chcę, lecz mi powietrza twego brak
REF
jeśli zostaniesz, oddam ci wszystko to co mam
ten świat bez ciebie i tak niczego nie jest wart
jeśli zostaniesz, weź sobie wszystko to, co chcesz
tylko w twych rękach, mój świat zachowa jakiś sens
wszystko dokoła niepełne teraz tak, jak ja
bezużyteczne, bo w każdej rzeczy ciebie brak
ciebie brak
2.
czy lampy blask bez twego jest coś wart?
po co zegary mi liczą zbędny czas?
tych kilka krzeseł i stół, co zbiera kurz
one bez ciebie nic nie znaczą już
okienne ramy z widokiem pustki w tle
i cztery ściany, co pamiętają twój jasny śmiech
… wszystko niepełne teraz tak
oddychać chcę, lecz mi powietrza twego brak
REF
NIeprzygotowany
1.
Ludzie już trzepią dywany
i na siłowniach toczą bój
a u mnie uśmiech zaspany
niewyćwiczony
zbyt zatroskany
a w oczach zimy znój
Tyle jest wciąż do zrobienia,
by przybrać siebie lepszy kształt
a wnet się zbudzą złudzenia
jak te konwalie
pachnące słońcem,
co szybko zwiędną nam
REF
A ja nie jestem gotowy na wiosnę
nie zmiotłem trosk,
nie sprałem wspomnień
Od zeszłej wiosny
nic nie dorosłem
wciąż w berka gram
ze swoim losem
Bo tam, gdzie mi przysparza szans
nie zauważam tego
choć tak się staram, żeby nie wyjść
na roztargnionego
2.
Nie wyrzuciłem wciąż smutków,
co nazbierałem cały rok
i z okien traumy nie zmyte
myśli się kurzą, ledwo użyte
i gdzieś pod łóżkiem schną
Trzeba by w głowie przewietrzyć,
zrobić tam miejsce nowym dniom
wystawić z kąta nadzieję
na słońce wynieść
niech się nagrzeje
lecz zapomniałem, bo …
REF
Wśród tysiąca nowych szans
złapać chciałbym pierwszy raz
jakąś jedną
i w tę wiosnę więcej z siebie dać
3.
A u mnie uśmiech zaspany
i tony pytań męczą mózg
chętnie bym włożył piżamę
i w niej przeczekał
aż się odważę
wiosny przekroczyć próg